Another Stranger Me

Życie jest kruche. Życie jest paskudne, ciężkie, wkurzające. Egzystencja na tym padole łez wcale nie jest łatwa. Mimo wszystko, mogę być dumny z siebie, że ciągle się podnoszę. Bo moja siła nie leży w tym, że nigdy nie upadam, lecz podnoszę się za każdym razem, gdy upadam.

Ostatnio dostałem wiele ciosów od życia. Najmocniejszym była kłótnia z dwoma, do niedawna jeszcze, przyjaciółmi. Teraz przyszedł chyba czas, żeby los mi oddał to, co jest mi winien. Z nawiązką. Bo Krasnyj jest jak ruska mafia. Jak urząd skarbowy. Nie da się od niego uciec. Nawet, jeśli podpiszesz z Mefistofelesem pakt. Bo to Mefistofeles podpisał ze mną pakt.

Jestem klątwą. Jestem zimnym, nieczułym skurwielem. Prawie, jak syn Mroziaka.

Add comment wrzesień 7th, 2007

Dead winter reigns

Dead winter reigns
And tomorrow’s still unknown
Lies!
Condemned and betrayed
Now everything is said
See my eyes
Are full of tears
And a cruel price
We’ve paid
But still I can’t claim
That I’m innocent…

Lost…

Nie trzeba nic więcej dodawać… Blind Guardian - Noldor (fragment)

Add comment sierpień 22nd, 2007

Can’t stop

I have lost the will to live

simply nothing more to give

there is nothing more for me

need the end to set me free

The end… czyżby już nadszedł? Czuję powoli swój osobisty, piłkarski Ragnarök. Naprawdę pora zawiesić buty na kołku. Zawsze myślałem, że moja granica możliwości jest jeszcze daleko. Jakież było zatem moje zdziwienie, gdy niemal wypierdoliłem się, gdyż potknąłem się o tabliczkę z napisem ‘kres’. Cholera, to już? Niemożliwe! Przecież jestem jeszcze młody, głupi… przecież nawet nie grałem w klubie! Przecież nie obciążam się, gram jak w przerwie sezonowej!

A jednak. Stare kości, nadciśnienie, znudzenie. Mam tego dość. Chyba mi się piłka nożna ciut znudziła. Wiadomo, wciąż ją kocham, ale… to nie to co kiedyś. Nie ma już szpilów 3-godzinnych codziennie, nie ma zgranej ekipy, nie ma kondycji, czasu, możliwości ani chęci. Nic nie ma.

Tak, to już jest kres możliwości. I chyba pora sobie to wszystko wybić z głowy. Zapomnieć. Przerzucić się na gitarę i przyjaciół, znaleźć dziewczynę i nie patrzeć znów na boisko. Prosta rzecz.

Add comment sierpień 9th, 2007

It all fades to black…

Hummmm, jest coraz gorzej.

Huśtawka nastrojów buja się coraz mocniej, za każdym razem dochodząc do skrajnych wychyleń - raz pozytywnie, raz negatywnie. Nic nie jest trwałe, a już na pewno nie mój humor. Coraz częściej wychodzi na przerwę na metaforyczną kawę i jeszcze bardziej metaforycznego papierosa. Przez cały dzień może mi się układać, ale potem jedna rzecz niszczy ten dorobek, zostawiając mnie niemal spoliczkowanego na noc. Coraz bardziej boję się nocy. Za dnia wszystko jest dobrze. Są ludzie, jest wysiłek fizyczny. W nocy wszystko się pogarsza, i to dość znacznie. No po prostu fear of the dark.

Żyję myślą o jutrze. Może będzie lepiej? A może jeszcze gorzej? A co, jak nie dam rady? Płuca kurczą się jak źrenice pod wpływem jasnego światła latarki umieszczonej 2 cm od gałki ocznej. Światła, które czuć w mózgu jak wbijający się nóż. Nogi odmawiają posłuszeństwa, serce też. Może pora zawiesić buty na kołku, rzucić to wszystko w pizdu i zacząć obrastać tłuszczem w samotności? Nie, to jest bez sensu. Muszę grać, bo umrę. Chociaż… pewnego dnia i tak umrę. Kwestia tego, czy będzie to na boisku, czy nie. Wśród bliskich mi osób, ze świadomością, że robiłem do końca to, co kochałem i co dawało mi wytchnienie oraz wenę, czy też w szpitalu?

Kilka kolejnych łyków pepsi - muszę wytrzymać do rana.  Rano idę grać, przed snem, żeby całkowicie wyczerpać baterie i zapomnieć o nocy. Czas pokaże, czy będę na boisku sam, czy z kimś. Czas również kiedyś pokaże, czy długo jeszcze będę kroczył przez życie samotnie, ale o tym już w następnym odcinku.

Add comment czerwiec 23rd, 2007

Ohne Dich

Ostatnio dzieje się sporo. Bardzo sporo. Jeszcze mocniej zacieśniamy więzy przed wakacjami. Teraz jest mi smutno, bo Krzysiek wyjeżdża na wycieczkę na 2 dni. Mimo wszystko jestem spokojny, bo będzie go pilnowała Ola. Gorzej, że “chwilę” później też wyjeżdża, ale na bite 2 miesiące, chwilę po Oli. K3ściu wyjeżdża na 2 tygodnie w lipcu i w ten oto sposób w lipcu zostaje na 11 dni praktycznie sam. Gdybym był nadal samotnikiem - zlałbym to. Już chyba nie jestem i nie zlewam tego. Będzie mi ich brakowało. Zapowiadają się kijowe wakacje.

Grunt, że nudno nie ma. I chyba nie będzie. Jestem wolny dopóki mogę biegać i grać na gitarze. Teraz nafaszerowałem się kofeiną i nie mogę spać. I nawet nie chcę. Za dużo myślenia.

Add comment czerwiec 20th, 2007

Everest moich marzeń

Najlepiej spożyć słuchając: Iron Maiden - 2 A.M.

Starym zwyczajem wypadałoby się przedstawić. A stare zwyczaje czasem są fajne.

Jestem Rafał. Znajomi czasem mówią Rafiente, Kirył albo Ponury, zależnie od humoru. Były też “inteligentki”, które wymyśliły ksywę “wielki chuj”, ale nie używam jej. Nie będę się przecież chwalił przed wszystkimi posługując się w/w pseudonimem. Do dziś nie wiem jakim cudem wywnioskowały one co tam w spodniach piszczy, prawdopodobnie zresztą się nie dowiem, zresztą to nie miejsce na takie dywagacje. Jestem z Katowic. To chyba wystarczy, żeby zamknąć okno przeglądarki. Jeśli tego jednak nie uczynisz, jesteś ziom nad ziomy, że aż joł.

A teraz to, na co czekały wszystkie moje fanki - jestem wolny. Jednakże, aby nie zalała mnie fala komentarzy z ofertami matrymonialnymi, zaznaczam - kocham gitarę i piłkę nożną, w związku z tym nie ma miejsca na dziewczynę. No chyba, że gotowa jest czekać do lipca (2011) na wolny termin w moim terminarzu, to wtedy szacun.

W kwestii zainteresowań - jak już wspominałem, gram na gitarze (a w sumie uczę się grać) i pogrywam w fussball (coraz rzadziej, ale zawsze). Oprócz tego prawie non-stop słucham muzyki (bardzo zróżnicowanej - od techno po metal.). Kiedyś pisałem opowiadania i chciałem napisać opka, który poruszyłby chociaż jedną osobę. Teraz preferencje się zmieniły, biedna Gubałówka ewoluowała w Mt. Everest. A ja wierzę, że uda mi się go osiągnąć. Tak, jak tutaj (co prawda nie Everest, ale też szczyt):

http://www.youtube.com/watch?v=9pkLDEEs20U

3 comments czerwiec 14th, 2007


Categories

Links

Feeds